Zachęcam do obejrzenia krótkiego przemówienia na temat dokonywania wyboru zawodu i środowiska pracy. Czym jest to środowisko i dlaczego ma istotny wpływ na naszą satysfakcję z wykonywanego zawodu, dowiecie się, klikając poniższy link:
http://www.youtube.com/watch?v=JcNlPRZ8E1M&feature=youtu.be
Wystąpienie zostało zarejestrowane w sierpniu 2012 roku podczas spotkania Toastmasters Poznań, międzynarodowej organizacji zrzeszającej mówców i liderów. Więcej informacji na:
http://www.toastmasterspoznan.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
piątek, 19 października 2012
Głos w sprawie straconego/oszukanego pokolenia
Motyw straconego pokolenia raz po raz pojawia się w mediach za sprawą przedstawicieli świata nauki, polityki czy też samych mediów. Jest to temat niezwykle nośny - uczelnie produkują (niczym manufaktura) coraz więcej studentów, których nie jest w stanie wchłonąć rynek pracy. Studenci ci są nie tylko bohaterami, ale też i odbiorcami artykułów o ich biednym, niesprawiedliwym losie - jako sami zainteresowani przypuszczalnie chętniej będą czytać o tym jak system edukacji ich ,,oszukał". Tak więc produkujmy artykuły, a najlepiej i całe serie tekstów dedykowanych bezrobotnym absolwentom.
I tak oto powstaje w 2011 roku cykl publikowany przez Gazetę Wyborczą pt. ,,Stracone pokolenie": http://wyborcza.pl/1,95892,9297366,Stracone_pokolenie___listy.html
Temat w tym roku najwyraźniej nie został wyczerpany, albowiem portal Onet.pl wznowił wątek, nazywając tym razem owo feralne pokolenie ,,oszukanym": http://wiadomosci.onet.pl/raporty/oszukane-pokolenie/raport-specjalny.html
Jeśli któryś z Czytelników nie wie jeszcze jak mu źle, zapraszam do lektury artykułów z powyższych linków.
KTO JEST WINNY?
Istnienie całej rzeszy bezrobotnych to fakt, któremu nie można zaprzeczyć. Stopa bezrobocia absolwentów w pierwszym kwartale 2012 roku - według GUS - wynosiła nieco ponad 30%. Marnym pocieszeniem jest fakt, że przeciętny bezrobotny spędza na poszukiwaniu pracy 11 miesięcy, a bezrobotny absolwent średnio już tylko 9 miesięcy. Sytuacja absolwentów jest dramatyczna, jednak zdecydowanie zbyt mało mówi się o tym, z czego może wynikać ta sytuacja i co zrobić, by kolejni studenci nie byli skazani na wieczne poszukiwanie pracy.
Kto jest więc winny? W litanii winowajców podawanych przez media znajdują się - właściwie - wszyscy, od lewicy do prawicy, koalicja, opozycja, niezrzeszeni, a ponadto uczelnie wyższe, rynek pracy, spowolnienie gospodarcze, informatyzacja, obcy kapitał, polski kapitał i mnóstwo innych antagonizmów.
W rzeczywistości wiele czynników złożyło się na obecną sytuację na rynku pracy, jednak mało kto mówi o grzechu zaniedbania samych zainteresowanych, czyli absolwentów oraz pewnych ubytkach w systemie edukacji.
INNA ORIENTACJA
W polskiej edukacji kuleje poradnictwo zawodowe - działania mające na celu szerzenie poradnictwa zawodowego są znikome, bądź też pozorne (za orientację zawodową młodzieży często odpowiedzialni są pedagodzy szkolni, którzy w wielu przypadkach nie mają czasu na poradnictwo zawodowe, bądź też nie posiadają profesjonalnej wiedzy lub narzędzi do diagnozowania zawodowego). Młodzież często nie ma możliwości zasięgnięcia fachowej porady dotyczącej wyboru dalszej ścieżki kształcenia.
Jest to zgubne zwłaszcza dla młodzieży w wieku gimnazjalnym, która musi bardzo wcześnie dokonać wyboru między ,,zawodówką dla frajerów", ,,obciachowym" technikum czy popularnym liceum. Efektem tego jest znaczny odsetek uczniów, którzy pragną kontynuować naukę w liceum. Nie biorą przy tym pod uwagę faktu, że to właśnie liceum nie daje im żadnego przygotowania zawodowego.Brakuje osób, które uświadomiłyby młodym ludziom, że rynek pracy czeka na kolejnych wykwalifikowanych fachowców w takich zawodach jak - chociażby - elektromechanik czy spawacz. Ofert pracy dla takich osób jest znacznie więcej, aniżeli - przykładowo - dla magistrów politologii czy dziennikarstwa.
Kult liceum i studiów wynika w dużej mierze z przekonań pokolenia rodziców obecnych bezrobotnych studentów. W czasach młodości wspomnianych rodziców, posiadanie dyplomu było synonimem zatrudnienia na intratnym stanowisku. Przekonanie to było tak silne, że zapędziło w mury polskich uczeni najwięcej młodych ludzi, aniżeli w każdym innym kraju Europy. Obietnica prestiżu i awansu społecznego wynikającego ze zdobycia wyższego wykształcenia zepchnęły w cień taki detal jak brak możliwości wchłonięcia przez rynek pracy tak wielkiej rzeszy studentów. Inną kwestią jest ilość studentów studiujących kierunki studiów mało zbieżne z potrzebami rynku pracy.
ZGUBNE WYCZEKANE STUDIA
Na liście winowajców - oczywiście - jest także miejsce dla alma mater przyszłych bezrobotnych. Czy oskarżony rzeczywiście ponosi winę? Misją uczelni wyższych jest działalność naukowa oraz kształcenie kolejnych pokoleń na poziomie akademickim, czyli naukowym. Oczekiwania względem uczelni są jednak zgoła inne, przypominają raczej wymagania względem szkół zawodowych. Otóż, gdy młody człowiek opuści już nieprzygotowujące go do żadnego zawodu liceum, pragnie on w końcu uzyskać jakieś kwalifikacje w ramach trzy- lub pięcioletniej kolejnej szkoły. Jakże wielkie jest zdziwienie studenta, gdy odkrywa, że studia, to przede wszystkim wiedza teoretyczna, a dopiero w drugiej kolejności - praktyka przygotowująca do wykonywania zawodu.
Szkolnictwo wyższe zmienia jednak powoli swoje podejście i na nowo definiuje swoją misję, by spełniać oczekiwania swoich studentów-klientów. Dostosowują się czasem nawet do tego stopnia, że zupełnie zatracana jest idea nauczania na poziomie akademickim. Klient płaci, klient wymaga - a zyski liczone są od głowy (biretu). Tak gorzka konkluzja wynika z dramatycznego listu, który wystosował do studentów profesor Jan Stanek, pracujący w Zakładzie Fizyki Medycznej Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (treść listu: http://wyborcza.pl/1,76842,11633916,Profesor_do_mlodych__wyksztalconych_bezrobotnych_.html).
Pozytywnym zjawiskiem jest zacieśnianie się więzi pomiędzy uczelniami a lokalnym biznesem. Uczelnie otwierają się na potrzeby lokalnego rynku, czego efektem są tzw. kierunki zamawiane czy też programy stażowe wynikające z porozumienia uczelni z wybranymi firmami.
BEZROBOTNY WINNY BEZROBOCIA?
Studenci często mają żal do swoich uczelni, ponieważ w ramach programów studiów oferują zbyt wiele teorii, a za mało praktyki. Cóż wobec tego zrobić? Poszukać możliwości odbywania praktyki w innym miejscu. W trakcie studiów osoba aspirująca do wejścia na rynek pracy ma niepowtarzalną okazję, by spróbować swoich sił w różnych miejscach pracy, zachowując jednocześnie możliwość odbywania krótkich 2-3 miesięcznych praktyk czy staży. W ten sposób możemy szybko się przekonać jakie środowisko pracy, jaka branża, jaki typ przedsiębiorstwa najbardziej nam odpowiada. Poza sytuacją odbywania stażu, rynek pracy z trudem wybacza tak krótkie okresy zatrudnienia. Student więc może robić to, czego nie wypada etatowemu pracownikowi, który musi w swoim CV wykazywać możliwie najdłuższe okresy zatrudnienia (co jest dobrym prognostykiem z perspektywy przyszłego pracodawcy).
Obecni studenci i absolwenci aktualnie poszukujący pracę wkraczają na trudny rynek pracy, zwany ,,rynkiem pracodawcy". Termin ten oznacza, że to pracodawcy mają komfort wyboru pracowników (których jest wielu), a nie kandydaci pracodawców (sytuacja taka miała miejsce m.in. w 2007 roku, gdy bezrobocie było niskie, a firmy walczyły o pracowników). To pracodawca stawia warunki, może windować wymagania i przebierać w aplikacjach. Należy więc odpowiednio przygotować się do poszukiwania pracy, a najbardziej skuteczną strategią będzie nabywanie pierwszych doświadczeń podczas praktyk i staży. Także tych bezpłatnych, z czym trzeba się liczyć, ponieważ w dobie spowolnienia gospodarczego mniej firm decyduje się na opłacanie stażystów. Nie zapominajmy także, co jest nadrzędnym celem stażu - nie zarobek, ale doświadczenie spójne z wizją przyszłej drogi zawodowej studenta.
Szumne tytuły artykułów o ,,oszukanym" lub ,,straconym" pokoleniu nie oddają w pełni rzeczywistości - manipulują atrakcyjnymi dla mediów skrawkami większego obrazu, który bynajmniej nie przedstawia absolwentów pogrążonych w beznadziei. Nie pisze się o prawdziwej przyczynie zmiany sytuacji studentów - choćby poziom kształcenia utrzymywał się na tym samym pułapie, to i tak mamy do czynienia obecnie z zupełnie inną sytuacją na rynku pracy i w gospodarce. Obietnice sukcesu, które były formułowane w czasach hossy, nie muszą się zdezaktualizować w czasach bessy. Sukces zawodowy jest możliwy nadal - mówimy ciągle o tym samym wykształceniu, zmienił się jedynie kontekst osiągnięcia tego sukcesu. Praca nie należy się studentom za sam fakt posiadania indeksu - trzeba powiedzieć to jasno. Na pracę trzeba najpierw... zapracować.
Etykiety:
absolwenci,
absolwent,
bezrobocie,
bezrobotny,
blog hr,
hr blog,
oszukane pokolenie,
oszukani,
pokolenie,
poradnictwo zawodowe,
praca,
rynek pracy,
stracone pokolenie,
studenci,
student
środa, 22 sierpnia 2012
W CV czas płynie inaczej
Osoby, które mają już pewne doświadczenie w rekrutacji wyrabiają w sobie osobliwy nawyk - otóż czytają Curriculum Vitae... od końca. To nie pomyłka, czyta się je od końca, a powód jest prosty - zwykło się w ramach CV zapisywać doświadczenie na zasadzie odwróconej chronologii. W celu prześledzenia przebiegu kariery zawodowej kandydata, osoba rekrutująca zaczyna śledzić jego życiorys od końca.
Częstym błędem kandydatów aplikujących na stanowiska różnych szczebli organizacyjnych jest zapisywanie swojego doświadczenia w nieprzejrzysty sposób. Skupmy się dzisiaj wyłącznie na błędach związanych z zapisem czasu.
NIE-ODWRÓCONA CHRONOLOGIA
Dokumenty aplikacyjne sporządza się na podstawie ogólnie przyjętego schematu, który obejmuje m.in. zawieranie takich informacji jak posiadane wykształcenie, doświadczenie, zainteresowania, podstawowe dane osobowe itp. Utarło się również, że kolejne pozycje w częściach CV poświęconych wykształceniu i doświadczeniu zapisuje się w oparciu o zasadę odwróconej chronologii. Oznacza to, że data i opis ostatniego miejsca pracy znajduje się najwyżej w części opisującej doświadczenie zawodowe. Najniżej zaś, znajduje się nasze pierwsze doświadczenie czy też szkoła, o której pragniemy wspomnieć.
RAMY CZASOWE
Właściwie zapisane ramy czasowe określające odbyty czas pracy w danej instytucji, pozwalają na zweryfikowanie, czy kandydat spełnia kryteria postawione przez pracodawcę (przy czym nie zawsze wymogi te znajdują się w ofercie pracy, na którą aplikujemy!). Nieczytelny, nieprzejrzysty zapis rodzi niepotrzebny zamęt, dociekania - z pewnością nie służy on kamuflażowi niedostatecznego doświadczenia.
Optymalną formą zapisu ram czasowych jest podanie miesiąca i roku rozpoczęcia i zakończenia pracy. Zapis może wyglądać następująco:
09.2010 - 10.2012 Firma ABC
Stanowisko: Rzeczoznawca
Taki zapis pozwala dość precyzyjnie określić przedział czasowy, w których kandydat pracował na danym stanowisku. Niekorzystny byłby zapis, gdy podawalibyśmy wyłącznie lata pracy. Taka forma określania ram czasowych jest zbyt ogólna, każe osobie rekrutacyjnej dociekać ile wynosił rzeczywisty czas pracy kandydata. Zaokrąglenie doświadczenia do miesięcy jest wystarczającym uogólnieniem czasu zatrudnienia i z powodzeniem może zastąpić rozległy zapis z użyciem dni, miesięcy i lat.
Zapis z wyłącznym użyciem lat dopuszczalny jest z kolei podczas przedstawienia informacji o zdobytym wykształceniu. Wystarczającą jest forma:
2007 - 2010 Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Wydział Studiów Edukacyjnych
Pedagogika, spec. edukacja dorosłych i gerontologia
CZEGO NIE ROBIĆ?
CV ma jasno komunikować co, kiedy i gdzie kandydat robił - warto więc zadbać o to, by osoba rekrutująca nie miała cienia wątpliwości. Przeanalizujmy skutki niejasnego zapisu:
Doświadczenie:
* 2009 ABC Company
Stanowisko: Sekretarka
* 2010 DEF Solution
Stanowisko: Asystentka prezesa
* 2012 GHI Partners
Stanowisko: Asystentka zarządu
Z powyższego zapisu nie wynika:
- czy pomiędzy poszczególnymi okresami zatrudnienia były jakieś przerwy
- czy przejścia pomiędzy kolejnymi miejscami pracy były płynne (to też ma znaczenie)
- ile dokładnie trwały okresy zatrudnienia (czy miesiąc w 2009 roku, czy dwa lata w 2010 roku itd.)
Etykiety:
aplikowane,
CV,
czas,
doświadczenie zawodowe,
HR,
list motywacyjny,
praca,
ramy czasowe,
rekrutacja,
wykształcenie,
zapis czasu,
zapis doświadczenia
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Jaki tytuł e-maila w sprawie pracy?
Kandydaci wysyłając swoje aplikacje drogą elektroniczną z pewnością choć raz zadali sobie pytanie: co właściwie mam wpisać w tytule e-maila?
Z NUMEREM REFERENCYJNYM...
Sprawię ułatwiają oferty pracy opatrzone numerem referencyjnym. Numer referencyjny nadawany jest ogłoszeniom w celu łatwiejszej identyfikacji i selekcji napływających aplikacji. Nadawanie takiego oznaczenia jest szczególnie przydatne, gdy jedna firma prowadzi kilka procesów rekrutacyjnych w tym samym czasie. Odmienne numery referencyjne pozwalają więc na szybkie przyporządkowanie różnych dokumentów aplikacyjnych do konkretnych procesów rekrutacyjnych.
Znaczenie liter i liczb zawartych w numerze referencyjnym może być różne, jednak częstą prawidłowością jest oznaczenie dwoma cyframi miesiąca, w jakim ogłoszenie się ukazało, bądź też w jakim miesiącu ono obowiązuje. Dla przykładu, w numerze referencyjnym DGR/09/PO, ,,09" oznacza wrzesień. Takie oznaczenie jest często, choć nie zawsze, stosowane podczas prowadzenia procesów rekrutacyjnych.
LUB BEZ NUMERU...
W przypadku, gdy oferta pracy, na którą pragniemy odpowiedzieć nie jest opatrzona żadnym numerem referencyjnym, pozostaje nam ponowne dokładne wczytanie się w treść ogłoszenia. Niektórzy pracodawcy zamieszczają informację o sposobie sformułowania tytułu maila, prosząc - przykładowo - o wpisanie nazwy stanowiska i miasta, w którym chciałoby się podjąć pracę. Jeżeli twórca ogłoszenia nie pozostawił nam wskazówki odnośnie tytułu e-maila, warto zadbać, by nasze dokumenty aplikacyjne nie przepadły pośród dziesiątków innych wiadomości. Ważne jest, by temat maila już na pierwszy rzut oka jasno komunikował, o jakie stanowisko chcemy się ubiegać. Możemy sformułować temat wiadomości rozpoczynając go słowami: ,,Aplikacja na stanowisko..." lub - po prostu - wpisując samą nazwę stanowiska.
WARTO PAMIĘTAĆ
Firma, do której aplikujesz, może obecnie prowadzić wiele procesów rekrutacyjnych. Dla osoby rekrutującej wiąże się to z otrzymywaniem od kilku do kilkudziesięciu e-maili w sprawie pracy dziennie. Właśnie dlatego tak ważne jest jasne sformułowanie tematu Twojej wiadomości, bądź też podanie w nim numeru referencyjnego. Nie pozwól, by Twoje dokumenty aplikacyjne przepadły!
Subskrybuj:
Posty (Atom)