Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowa rekrutacyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowa rekrutacyjna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Jak się przygotować do rozmowy o pracę?




Zadzwonił rekruter z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną? Świetnie, połowa sukcesu za Tobą! Jednak, aby przybliżyć się bardziej do upragnionej posady, musisz włożyć jeszcze nieco wysiłku. Co prawda każda rozmowa o pracę ma inny przebieg, warto pamiętać o kilku zasadach, które mogą pomóc w trakcie ubiegania się o pracę.

Znajdź ofertę, na którą aplikowałeś

Już w momencie wysyłania CV warto zapisać na twardym dysku (lub wydrukować i przechowywać) ofertę pracy, która Cię interesuje. Dlaczego? Gdy otrzymasz zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną, bardzo łatwo przypomnisz sobie specyfikę stanowiska, o które się ubiegasz, a także wymogi jakie stawiane są kandydatom. Analizując treść oferty pracy bardzo łatwo trafisz na trop potencjalnych pytań, które zostaną Ci zadane w trakcie rozmowy rekrutacyjnej.

Przeczytaj jeszcze raz swoje dokumenty aplikacyjne


Odśwież sobie informacje, które zawarłeś w dokumentach aplikacyjnych, czyli w życiorysie i liście motywacyjnym. Przypomnij sobie również możliwie wiele faktów, liczb, danych, a nawet nazwisk, które mogą być przydatne w trakcie omawiania Twojego doświadczenia zawodowego, wyzwań i sukcesów. Pamiętaj, że wypowiedź poparta konkretnymi faktami (daty, liczby, miejsca, osoby) są dużo bardziej wiarygodne w odbiorze (np. ,,pracując w firmie XYZ udało mi się pozyskać 34 stałych klientów już w pierwszym półroczu mojej pracy, na początku 2007 roku”).

Przygotuj to, co może Ci pomóc (portfolio)


Pieczołowicie kolekcjonuj wszystkie dokumenty, które świadczą o Twoim profesjonalizmie. Referencje od poprzednich pracodawców, listy polecające od klientów, zaświadczenia o ukończonych kursach, dyplomy i certyfikaty, wycinki z prasy zawierające informacje o Twoich sukcesach – mogą one okazać się asem w rękawie podczas gry zwanej rekrutacją. Zbierz wszystkie dokumenty i stwórz z nich estetyczne portfolio zawodowe, przechowując je w eleganckim segregatorze. Z pewnością mile zaskoczy ono rekrutera i pozwoli zapamiętać Twoją kandydaturę, jako dobrze przygotowanego specjalistę z wachlarzem sukcesów.

Przygotuj pytania do pracodawcy


Rozmowa rekrutacyjna to doskonała okazja, by lepiej poznać pracodawcę i specyfikę stanowiska, o które się ubiegasz. Zapisz najważniejsze pytania, jakie chciałbyś zadać pracodawcy i zabierz na rozmowę notatnik. Nie bój się pytać i notować najważniejsze odpowiedzi (byleby prowadzenie notatek nie trwało zbyt długo), zwłaszcza, gdy ustalasz warunki współpracy. 

 

Przemyśl oczekiwania finansowe


Nie podchodź spontanicznie do tematu warunków współpracy, a zwłaszcza wynagrodzenia. Zanim pójdziesz na rozmowę rekrutacyjną, zastanów się jaka kwota może Cię satysfakcjonować. Weź pod uwagę comiesięczne wydatki, koszty związane z utrzymaniem i dojazdem do pracy. Jeśli zmieniasz pracę, zastanów się jakie zarobki skłoniłyby Cię do zmiany pracy. Określ wynagrodzenie, które Cię zadowoli oraz takie, które będzie dla Ciebie absolutnym minimum.

Sprawdź dojazd na miejsce spotkania


Zawczasu sprawdź dojazd do miejsca spotkania. Weź pod uwagę godzinę, o której odbędzie się rozmowa i zastanów się jaki ruch na drodze może panować o tej porze. Jeśli jedziesz komunikacją miejską, zostaw sobie dodatkowy bufor czasowy na ewentualną przesiadkę lub opóźnienie. Jeżeli zaś jedziesz własnym środkiem lokomocji, sprawdź czy na trasie, którą planujesz przebyć nie ma remontu oraz zastanów się, gdzie zaparkujesz samochód lub przypniesz rower. Staraj się zorganizować swoją podróż tak, by być punktulanie ( +/- 5 minut).

czwartek, 6 grudnia 2012

Kłamstwo na rozmowie rekrutacyjnej

Sponsorem dzisiejszego wpisu jest kandydat, który utkwi w mej pamięci na długo. Czym się ów kandydat wyróżnia na tle pozostałych? Otóż kłamał.

Wydawałoby się, przepis na kłamstwo idealny. W życiorysie widnieją dwie pozycje z dość rozsądnymi okresami zatrudnienia. Pierwsze zatrudnienie miało miejsce dawno, powiedzmy,około ośmiu lat temu, a więc istnieją marne szanse, że nawet bardziej dociekliwy rekruter zadzwoni do tego przedsiębiorstwa z prośbą o udzielenie referencji. Drugi okres zatrudnienia znacznie dłuższy - kandydat płynnie przeszedł z jednego miejsca pracy do drugiego i pracuje u drugiego pracodawcy - rzekomo - do dzisiaj. Ponownie rekruter, któremu etyka nie pozwala dzwonić do obecnego pracodawcy, ma utrudnione zadanie, jeśli chodzi o zasięgnięcie języka na temat danego kandydata. 

Przyjmijmy, że kandydat kłamie i zmyślił swoje stanowisko u ,,obecnego" pracodawcy. Czy kłamstwo może dać mu szansę na sukces?

KŁAMSTWO IDEALNE ISTNIEJE?

Można sobie zadać pytanie, czy jest szansa, by kandydat od początku do końca zmyślił sobie historię zatrudnienia i przedstawił swój życiorys jako zbiór wiarygodnych informacji. Sytuacja opisana powyżej może być dość dobrą bazą pod kłamstwo, oczywiście, jeśli wpiszemy w CV nazwy pracodawców, które są obce osobie rekrutującej. Ściślej: osoba lub osoby przeprowadzające rozmowę rekrutacyjną (często na rozmowie pojawia się duet - reprezentant działu personalnego oraz kierownik działu, który potencjalnie będzie naszym przyszłym przełożonym) nie mają bladego pojęcia na temat wymienionych w życiorysie firm, nie pracowały tam czy też nie znają osób, które mogłyby tam pracować.

Powiedzmy, że osoby rekrutujące uwierzyli, że pracowaliśmy w miejscach, które opisaliśmy w swoich dokumentach aplikacyjnych. Czas więc na zakres obowiązków. Cytując klasyka ,,i tutaj zaczynają się schody." Jeśli chcemy opowiadać o stanowisku i środowisku pracy, które są nam bliskie niczym procedura przygotowująca do skoku ze stratosfery, możemy się pożegnać z wizją otrzymania pracy w danej firmie. Kandydat, który zainspirował mnie do napisania tego artykułu, nie potrafił podać podstawowych informacji na temat funkcjonowania przedsiębiorstwa, którym - jak twierdził - zarządzał. Kolejne pytania o specyfikę pracy tylko pogłębiały rozbawienie osób przeprowadzających rozmowę. Co ciekawe, zgubnymi dla kandydata nie okazały się pytania dotyczące jego zakresu obowiązków, a proste zagadnienia związane z pracą - podobno - podlegającego jemu zespołu.

ZMYŚLAĆ CZY NIE ZMYŚLAĆ?

Sytuacja na rynku pracy jest zła - nie ma wątpliwości. Nawet osoby z dużym i ciekawym doświadczeniem w wielu branżach mogą mieć kłopoty ze znalezieniem pracy. W akcie desperacji niektórym może przyjść do głowy pomysł, aby podrasować swoje CV jakimś nietuzinkowym i jednocześnie kłamliwym wpisem. Jest to ryzykowne zagranie, ponieważ kłamstwo może nas zdyskwalifikować na niejednej rozmowie i w niejednej firmie. Co więcej, nawet jeśli dostaniemy angaż, oszustwo może wyjść na jaw już w trakcie pracy. Kompromitacja będzie wówczas dużo większa, a nasza reputacja z pewnością na tym straci. W dobie globalnej i szybkiej wymiany informacji, wieść o kłamliwym pracowniku w mgnieniu oka może dotrzeć do kolejnych reprezentantów branży, w której chcielibyśmy znaleźć pracę.

poniedziałek, 15 października 2012

Just in time!

KANDYDAT:

Buduje plan całego dnia wokół tego jednego spotkania. Prasuje koszulę, dobiera spodnie, marynarkę, pastuje buty. Stara się wyjść wcześniej z pracy lub z domu - boi się, że autobus się spóźni, tramwaj nie przyjedzie, trafi na korki. Uff... udało się, przyjechał przed czasem. Natychmiast znalazł siedzibę firmy. Jest nawet kilkanaście minut przed czasem - dumny z siebie wchodzi do budynku, by zastukać do drzwi Działu Personalnego, gdzie z pewnością czeka na niego (i tylko an niego) rekruter.

REKRUTER:

Telefony dzwonią od rana - jeden za drugi, a jeszcze więcej trzeba ich wykonać. Na biurku piętrzą się dokumenty związane z rutynową pracą, do tego dochodzą kwestionariusze do wywiadu telefonicznego i dokumenty aplikacyjne. Plan dnia? Nie ma planu dnia. Są elementy stałe, takie jak rozmowy rekrutacyjne, a między nimi na szybko sporządza się profile kandydatów, ,,wydzwania się" kolejnych i próbuje się w międzyczasie odświeżyć umysł przed kolejnym spotkaniem. Na szczęście do kolejnego spotkania jeszcze 20 minut...

I wtedy wchodzi on - kandydat.

Dochodzimy teraz do sedna - kandydaci są umawiani na konkretne godziny spotkania (,,proszę przyjść na 12.00" a nie ,,proszę przyjść między 11.30 a 12.30"), po to, by rekruter mógł wpleść tą rozmowę w swój rytm dnia i - co najważniejsze - solidnie się przygotował do tego spotkania. W przypadku, gdy kandydat przychodzi z dużym wyprzedzeniem, są dwie opcje: albo rekruter w uprzejmości swojej rozpocznie spotkanie wcześniej (nie mamy pewności, czy będzie solidnie przygotowany - w końcu kandydat zabrał mu te 20 minut), albo kandydat będzie musiał cierpliwie poczekać w miejscu dowolnie wyznaczonym.

Zdecydowanie w dobrym guście jest przyjście - po prostu - na czas, czyli ani za wcześnie, ani za późno.

Rozmowa kwalifikacyjna, czyli mowa sprzedażowa

Jakiś czas temu miałam okazję przeprowadzać rozmowę z kandydatem na stanowisko handlowca. Rozmowa przebiegała przeciętnie, ale co najbardziej zapamiętałam z tamtego spotkania: gdy zapytałam kandydata o jakąś podstawową kwestię maglowaną przez wszystkie poradniki traktujące o rozmowach w sprawie pracy, to odpowiedział coś, co mnie zaskoczyło:

Ja: Proszę opowiedzieć, co pana może wyróżniać na tle innych kandydatów.
Kandydat: Hmm... nie wiem, trudno powiedzieć, nie przygotowałem się na to pytanie.

Ja (nie mogąc się powstrzymać): Spotkaliśmy się w sprawie stanowiska typowo sprzedażowego, nie sądzi pan, że ta rozmowa powinna być właśnie sprzedażowa? Powinien pan nam właśnie sprzedawać siebie.

Kandydat przytaknął, bo cóż innego miał zrobić?

Historia ta pokazuje nam jednak oblicze rozmów rekrutacyjnych, o którym często kandydaci zapominają. Starając się o pracę, powinniśmy mieć rękawy - wręcz - wypchane asami w postaci naszych sukcesów, mocny stron, niestandardowych umiejętności i nieprzeciętnej wiedzy. Starając się o posadę, powinniśmy mieć przygotowaną konkretną ofertę (sprzedażową) dla potencjalnego pracodawcy (nabywcy).

REKRUTACJA JAK PRZETARG

W rzeczywistości oferta pracy zamieszczona w prasie czy internecie, jest zaproszeniem do uczestnictwa w przetargu na dostawcę usług, które pracownik będzie świadczył na rzecz swojego pracodawcy.

Jak się więc startuje w przetargach?

Przede wszystkim zapoznajemy się z założeniami przetargu, a mianowicie za czyje usługi pracodawca chce płacić. Należy się więc dokładnie wczytać w treść ogłoszenia.

Dokumenty aplikacyjne w tym wypadku są wstępną ofertą - w CV i liście motywacyjnym udowadniamy potencjalnemu pracodawcy, że nasza kandydatura jest warta większej uwagi. Dokumenty aplikacyjne, jak oferta przetargowa, powinny być starannie i estetycznie przygotowane oraz - co najważniejsze - treściwe.

Do finału zbliża nas rozmowa kwalifikacyjna, kiedy to mamy okazję sprzedać naszą ,,ofertę" pracy jako najlepszego kandydata.

NADMIERNA SKROMNOŚĆ VS PRZEROŚNIĘTE EGO

Niestety, wielu kandydatów - nie wiedzieć czemu - strzela do własnej bramki, pomniejszając swoje zasługi podczas rozmów kwalifikacyjnych. Potrafią z powodzeniem wdeptać w ziemię swoje najciekawsze pomysły i projekty, byleby się nie musieć nimi chwalić. Jest to jeden z najczęstszych grzechów uczestników rozmów rekrutacyjnych - grzech zaniechania, bądź też spychania swoich zasług na cudze barki.

Kandydaci mylą nadmierną skromność z pokorą, która w racjonalnych dawkach jest często pożądana u kandydatów. Warto więc się chwalić, ale z umiarem.

Należy pamiętać, by nie popaść z jednej skrajności w kolejną skrajność. Zbyt duża pewność siebie, która często idzie w parze ze znacznie wygórowanymi oczekiwaniami finansowymi jest czymś, z czym z pewnością żaden rekruter nie chce się spotykać.

Starajmy się więc zachować złoty środek.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozmowa o pieniądzach

Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach... pod warunkiem, że nie szukają pracy.

Zazwyczaj pytanie o zarobki pada na końcu wywiadu telefonicznego lub "właściwej" rozmowy rekrutacyjnej. Pytanie jeszcze podczas wstępnego wywiadu telefonicznego pozwala na szybkie zweryfikowanie, czy jest sens spotykać się z kandydatem, tj. czy pracodawca jest w stanie zaspokoić oczekiwania finansowe osoby ubiegającej się o zatrudnienie. W przypadku, gdy podczas rozmowy telefonicznej kwestia zarobków nie zostanie poruszona, z pewnością pojawi się ona w kolejnym etapie rekrutacji, jakim będzie spotkanie rekrutacyjne.

Oczywistym jest, że na każdą rozmowę w sprawie pracy należy się solidnie przygotować. Niestety, wielu kandydatów nie przygotowuje się jednak na ostatnie, często najbardziej kontrowersyjne pytanie o oczekiwania finansowe. Skutkiem braku przemyślenia tej kwestii jest zaniżenie, bądź zawyżenie deklarowanych oczekiwań.

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO ROZMOWY O ZAROBKACH?

1) ŻYĆ NA POZIOMIE
Wynagrodzenie spełnia kilka funkcji, jedną z nich jest zabezpieczenie pracownika i umożliwienie mu godnego życia na określonym poziomie. Przed rozmową rekrutacyjną warto określić ,,widełki", które pozwolą na życie na umiarkowanym, satysfakcjonującym poziomie (bez wegetacji, ale i bez przepychu).

2) ILE JESTEM WART
Błędem, powszechnym zwłaszcza pośród absolwentów i pracowników młodych stażem, jest znaczne zawyżanie swoich oczekiwań w stosunku do posiadanej wiedzy i doświadczenia. Do dziś pamiętam studenta jednej z uczelni technicznych, który nie posiadając jeszcze tytułu inżyniera, bez mrugnięcia okiem zażądał wynagrodzenia w kwocie czterech tysięcy złotych netto za pracę w wymiarze 3/4 etatu. Nadmienię, że pracownik ten nie posiadał doświadczenia ani w branży, ani na stanowisku, na które aplikował.

Pracodawca, zatrudniając pracownika - niejako - płaci za wykonywanie konkretnych usług przewidzianych w zakresie obowiązków przewidzianych dla danego stanowiska. Im lepszy, bardziej doświadczony, biegły i efektywny usługodawca (pracownik), tym większą otrzyma pensję. Wynagrodzenie jest więc uzależnione od hipotetycznych, przyszłych ,,zasług" kandydata.  Wyceniając swoją pracę, warto więc zastanowić się nad tym jak biegłym i doświadczonym będę pracownikiem oraz jakimi dodatkowymi, niestandardowymi, ale przydatnymi umiejętnościami dysponuję.

3) RAPORTY PŁACOWE
Wpisując w internetową wyszukiwarkę nazwę interesującego nas stanowiska oraz słowa ,,raport płacowy", w wynikach wyszukiwania otrzymamy linki do analiz wykonanych przez różne grupy doradcze. W raportach odnajdziemy średnie wynagrodzenia właściwe dla danego stanowiska, z uwzględnieniem różnych zmiennych, takich jak: wielkość przedsiębiorstwa, położenie, procent kapitału zagranicznego itp. W sieci można odnaleźć kilka raportów, które są dostępne bezpłatnie, bądź też wymagają opłacenia dostępu.

Niewątpliwą zaletą raportów płacowych jest to, że powstają one w oparciu o dość dużą grupę badawczą, czyli ilość przebadanych pod kątem danego stanowiska przedsiębiorstw. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że w owej grupie badawczej może istnieć nadreprezentacja - przykładowo - dużych przedsiębiorstw ulokowanych w większych ośrodkach miejskich, które będą zawyżać średnią wynagrodzeń. 

4) FORA INTERNETOWE
Fora internetowe są kolejnym źródłem informacji o wynagrodzeniach, jednak również do nich należy odnosić się z pewnym dystansem. Fora internetowe sprzyjają anonimowości i formułowaniu subiektywnych wypowiedzi. Często osoby uważające się za pokrzywdzone, zabierają najwięcej głosu podczas internetowych dyskusji, dlatego też należy z rezerwą traktować różne skrajne wypowiedzi.

5) KONIEC JĘZYKA ZA PRZEWODNIKA
Informacji o wynagrodzeniach warto również zasięgnąć pośród osób z bliższego i dalszego otoczenia, zwłaszcza, gdy posiadamy znajomych w branży, która nas interesuje. Pytając o płace i porównując informacje, warto brać pod uwagę kilka zmiennych rzutujących na wielkość wynagrodzeń, a są nimi m.in. wielkość firmy, stosunek rodzimego i zagranicznego kapitału, branża, oferowane świadczenia pozapłacowe.


BEZPIECZNE WIDEŁKI

Gdy już przyjdzie nam stanąć twarzą w twarz z osobą rekrutującą i padnie sakramentalne pytanie o oczekiwania finansowe, warto zrezygnować z podanie jednej, ściśle określonej kwoty na rzecz elastycznych widełek. Unikniemy wówczas wyrzutów sumienia pojawiających się po rozmowie, wynikających z przypuszczeń, że podaliśmy zbyt dużą lub zbyt małą kwotę. Nie zapominajmy jednak dodać, że podana przez nas propozycja jest kwotą netto lub brutto. Tak dla pewności.

sobota, 29 października 2011

Jak strzelić sobie w stopę podczas rozmowy rekrutacyjnej?


W życiu wielu rekruterów pojawia się moment, gdy zaczynają się zastanawiać jaki jest cel rozmów rekrutacyjnych i czy bezrobocie oby na pewno istnieje. Skąd takie wątpliwości? Wynika ono z postaw Kandydatów pojawiających się na rozmowach rekrutacyjnych. Na nic analiza CV i wstępne rozmowy telefoniczne – zdarza się, że przez sito wstępnej selekcji przedzierają się osoby, które zapadają w pamięć rekrutującego, bynajmniej nie ze względu na wyjątkową wiedzę czy doświadczenie zawodowe.

 WALKA O DOMINACJĘ

Zdarzają się przypadki, gdy Kandydat zapomina, po co przeprowadzana jest rozmowa rekrutacyjna – tak przynajmniej może wynikać z obserwacji osoby rekrutującej. W tym miejscu warto przypomnieć, po co przeprowadza się rozmowy rekrutacyjne (banalne, ale warto to jeszcze raz podkreślić). Rozmowa rekrutacyjna ma na celu potwierdzenie i uzupełnienie informacji zawartych w CV, które dotyczą doświadczenia Kandydata. Ponadto ma ona zbadać dopasowanie do kultury organizacyjnej danej firmy oraz tzw. umiejętności miękkie Kandydata, jak komunikatywność, umiejętność zaprezentowania się itd. 

Jeżeli Kandydat chce dobrze się zaprezentować, powinien mieć na uwadze powyższe cele i dostosować sposób wypowiedzi do tego, czego – przypuszczalnie – się od niego oczekuje. Przykładowo, jeżeli aplikujemy na stanowisko wymagające od nas ponadprzeciętnych umiejętności komunikacyjnych (np. handlowiec), możemy dać upust swojej elokwencji. Odpowiedzi na pytania mogą być dłuższe, jednak nie wolno gubić wątku.  Inaczej powinniśmy postąpić, gdy staramy się o pracę, wymagającą uporządkowania, operowania na konkretach i analitycznego myślenia – w takim wypadku lepiej mówić niezbyt długo, rzeczowo i na temat. W obu przypadkach trzeba pamiętać o tym, by wyczerpać temat – nie ma nic gorszego podczas rozmowy, jak ciągnięcie Kandydata za język. Z drugiej strony nie zagadujmy osoby rekrutującej – to ona prowadzi rozmowę i podąża do określonego celu. Jeżeli będzie chciała dopytać o jakieś konkretne doświadczenie, najprawdopodobniej to uczyni.

W przypadku osób kandydujących na wyższe stanowiska, bądź posiadających długoletnie i zróżnicowane doświadczenie zawodowe, zdarza się, że emanują zbyt dużą pewnością siebie. W takich sytuacjach podświadomie dążą do odwrócenia ról podczas rozmowy rekrutacyjnej – próbują zdominować rozmowę i usiłują sami nią sterować. Z jednej strony, gdy rekrutacja dotyczy wyższego managementu, taka ,,postawa dyrektorska”, może być atutem. Z drugiej strony można ją potraktować jako nieumiejętność dostosowania się do sytuacji, dowód zbyt dużej pewności siebie czy – wręcz – zadufania w sobie.

CO JA TUTAJ ROBIĘ?

W ferworze poszukiwania pracy, gdy wysyłamy wiele aplikacji na jeszcze większą liczbę ogłoszeń, możemy się nieco pogubić. Mieszają nam się informację o tym, na jakie stanowisko i do jakiej firmy wysyłaliśmy dokumenty aplikacyjne, czego od nas wymagano i kiedy w ogóle aplikowaliśmy. Gdy pewnego dnia, odbieramy telefon z zaproszeniem na rozmowę rekrutacyjną, próbujemy usilnie sobie przypomnieć o jaką firmę i jakie stanowisko właściwie chodzi. Warto podczas rozmowy rekrutacyjnej dopytać o te informacje, ponieważ mogą one zaważyć na powodzeniu naszej kandydatury.
Niejednokrotnie zdarza się, że na rozmowę rekrutacyjną przychodzą osoby, które zupełnie nie są zorientowane w sytuacji, w jakiej się znalazły. Oczywiście przypadki, gdy Kandydat nie wie o jakie stanowisko się ubiega, są dość rzadkie, jednak grzech zaniedbania przygotowania do rozmowy rekrutacyjnej objawia się również na inne sposoby.

Przed rozmową rekrutacyjną warto jeszcze raz zapoznać się z ofertą pracy, na którą aplikowaliśmy. Informacje zawarte w podanych wymaganiach (oczekiwaniach) i zakresie obowiązków, mogą nam pomóc  przygotowaniu się na pytania, które osoba rekrutująca może nam zadać. Warto dokładnie przeanalizować każde wymaganie i odnieść je do własnego życia, nie tylko zawodowego, ale i osobistego.
Przykład:

Wymagania:
- ……
- umiejętność zarządzania zespołem

Przykładowe pytania:

- Iloma osobami zarządzałem?
- Przy okazji jakich zadań zarządzałem zespołem?
- Jaki był mój największy/najważniejszy projekt, podczas którego zarządzałem ludźmi?
- Jak radziłem sobie z trudnościami/konfliktami?
- Jakie cechy, zdolności, umiejętności pomagały mi w zarządzaniu ludźmi?

Jeżeli w ten sposób przeanalizujemy przynajmniej kluczowe wymagania dla danego stanowiska, z pewnością przystąpimy do rozmowy o wiele lepiej przygotowani, aniżeli przychodząc na nią spontanicznie.

NAPASTOWANIE NIEWERBALNE

Zachowania niewerbalne mogą znacząco wpłynąć na przebieg rozmowy rekrutacyjnej. Ważne, by to, co mówi nasze ciało, było spójne z tym, co wypowiadamy, a także by było adekwatne do sytuacji rozmowy rekrutacyjnej.

Kontakt wzrokowy powinien być umiarkowany, szacuje się, że powinien zajmować ok. 70% czasu całej rozmowy. Nie powinno się nieustannie wpatrywać w rekrutera – takie zachowanie może irytować. Z drugiej strony nie można również unikać wzroku osoby, z którą rozmawiamy. Błądzenie wzrokiem po ścianach, szukanie inspiracji w podłodze czy na blacie stołu nie będzie dobrze odbierane. Absolutnie należy unikać patrzenia nieco ponad głową rozmówcy – jest to jasnym sygnałem, mówiącym ,,lekceważę cię” lub ,,czekam, aż się uciszysz”. 

W przypadku mężczyzn, należy pamiętać o charakterystycznym dla tej płci tzw. patrzeniu lunetowym. O ile kobiety potrafią patrzeć horyzontalnie, czyli rejestrować wiele szczegółów, nie wpatrując się w każdy z nich z osobna, o tyle panowie robią to inaczej. Mężczyźni, aby coś zauważyć, muszą skierować wzrok dokładnie na miejsce, które chcą zobaczyć. Przenosząc to na praktykę: kobiety zarejestrują kształt dekoltu bluzki rozmówczyni, bez spoglądania w niego, mężczyźni z kolei… będą w tym przypadku posądzeni o ,,gapienie się” w biust rekruterki (o ile dadzą się przyłapać na patrzeniu się w niego).

 Jak z kolei usiąść na rozmowie rekrutacyjnej? Najlepiej swobodnie, wygodnie, ale nie niedbale. Ponownie istnieją dwa ekstrema – nadmierne rozsiadanie się oraz zbytnie kulenie się na krześle. Również w tym przypadku można zaobserwować różnice związane z płcią. Mężczyźni mają podświadomą tendencję do zaznaczania swojej pozycji, poprzez szerokie rozstawianie nóg w pozycji siedzącej. Co ciekawe, zachowanie to ma podłoże genetyczne i właściwe jest również dla człekokształtnych małp, które eksponując swoje przyrodzenie, wskazują jednocześnie na swoją siłę i pozycję w stadzie. Oczywiście, podczas rozmowy rekrutacyjnej zachowanie to jest jak najbardziej podświadome, jednak warto je kontrolować. Dla kobiet rekrutacyjnych ten sposób siedzenia jest zdecydowanie mało atrakcyjny, a dla mężczyzn… może to być podprogowe rzucenie wyzwania.

Drugą skrajną sytuacją jest sztywne siedzenie z rękami przylegającymi do ciała i złączonymi nogami. Nie jest to naturalna pozycja, wskazuje to na małą pewność siebie i napięcie. Taka postawa jest częściej przybierana przez kobiety, które również podświadomie, dążą do obniżenia swojej pozycji, stworzenia wrażenia potulności i uległości. Owa uległość jest eksponowana poprzez pochyloną postawę i delikatne obniżenie podbródka, tak, by patrzeć na osobę rekrutującą lekko z dołu. Sytuacja ta jest częstsza w przypadku, gdy osobą rekrutującą jest mężczyzna. Zachowanie takie nie jest właściwe, rzecz jasna, przez wszystkie kobiety (i mężczyzn), jednak można je odnotować.

Przygotowując się i przystępując do rozmowy rekrutacyjnej, warto się należycie przygotować i zadać kilka podstawowych pytań: co ma na celu ta rozmowa, czego się ode mnie wymaga, jak powinienem się zachować i co mówić, aby sprostać wymogom stanowiska, o które się ubiegam? Solidne przygotowania nie tylko ułatwi nam odpowiadanie na kolejne pytania zadawane przez osobę rekrutującą, ale także zredukuje poziom stresu związanego z ubieganiem się o pracę. Reasumując: warto się przygotowywać do rozmów, jeżeli nie chcemy zrazić do siebie rekrutera i otrzymać pracę, o którą się staramy.